Grudzień obfitował nam w afery obyczajowe, uwłaczające raz to czci relikwii katolickiej (pomyłka znacząca) i ogólnie szanowanym świętościom (także rodzinie).
Zaczęło się od Redbulla, który dorobił czwartego króla. Niewtajemniczonym napomkniemy, nie obrażając niczyich uczuć, iż czwarty król wręczył leżącemu w żłobie napój energetyczny.
O, to czysty profan boskości i degradacja anielskości - bekło grono przed telewizorami i poczuło się obrażone. Firma dostała proces za obrazę uczuć. Czwarty pójdzie siedzieć albo grzywnę zapłaci. A może sypnie kasą na nowe ławki w jakiejś Świątyni Opatrzności....
Potem był papier toaletowy z Rossmanna:
Na koniec roku wyskoczył Tadzio Cymański, którego wrażliwa na świntuszenie błona bębenkowa uległa defloracji usłyszawszy, że mamie ktoś pokazał.. ptaka. Pobieżne oględziny wykazały, że ptaka pokazywał Shrek mamie swoich dzieci, czyli swojej żonie. Poseł tłumaczy: "...uważam, że to, co uchodzi w normalny dzień, w Wigilię nie powinno. To jest dzień wyjątkowy w ogóle, nawet dla niewierzących".... Nie wiemy czy chodziło mu o niepokazywanie ptaka w Wigilię, czy może o generalne nieemitowanie scen X w telewizji...
Ptaka Shreka można zobaczyć tu. [kto kliknął, ten gej ;-)]
I takie to mieliśmy gwałty na moralności i uczuciach ostatnimi czasy. Trochę śmieszne, trochę straszne....

